fot. Adobe Stock
fot. Adobe Stock

Przyjęło się sądzić, że miłośniczkami wszelkich czekoladowych artykułów są jedynie panie. O ile więc kobieta może przyznać się do słabości do czekolady, to czy wypada to mężczyźnie? Jeżeli już, to może do tej wytrawnej, gorzkiej, zawierającej przynajmniej 70% kakao. Czy do klubu koneserów czekolady może należeć każdy, kto kocha jej smak?

Elżbieta Żurek

Przyjęło się sadzić, że miłośniczkami wszelkich czekoladowych artykułów są jedynie panie. To pogląd zdecydowanie niesprawiedliwy – znam kilku sympatycznych mężczyzn, którzy nie ukrywają słabości do czekolady. Zwyczajowo (i stereotypowo) przypisuje się kobietom uwielbienie wszelkich słodkości, a szczególnie łagodnych w smaku mlecznych czekoladek i pralinek z owocowym nadzieniem.

O ile więc kobieta może przyznać się do słabości do czekolady, to czy wypada to mężczyźnie? Jeżeli już, to może do tej wytrawnej, gorzkiej, zawierającej przynajmniej 70% kakao. Jeżeli z dodatkiem, to koniecznie z jakimś nietypowym i niesłodkim: najlepiej z chili albo z imbirem, o zdecydowanie ostrzejszym, a nawet korzennym aromacie. Do takiej, którą zjada się najlepiej tuż po wyjęciu z lodówki – aby w czasie przełamywania tabliczki słychać było trzask głośniejszy niż zwykle.

Czy do klubu koneserów czekolady powinien należeć każdy, kto kocha jej smak? Czy miłośnicy tego niezwykłego kakaowego wyrobu stanowią grupę, którą można nazwać nieformalnym klubem?

Okazuje się, że do jedzenia czekolady można podejść metodycznie. Smakosze wyróżniają nawet pewne etapy degustacji, które przypominają – nie da się ukryć – etapy degustacji wina. W czasie rozkoszowania się czekoladą powinniśmy bowiem kierować się wskazówkami, jakich dostarczają nam wszystkie zmysły. Podobne zasady wpaja się początkującym koneserom szlachetnych trunków już na pierwszych degustacjach: zwraca się im uwagę, aby w ocenie tego, co w kieliszku, wykorzystywali nie tylko zmysł smaku.

Podobieństwo w degustacji win i czekolady przestaje dziwić, kiedy głębiej się nad tym zastanowimy: oba produkty mają przecież długą tradycję, charakteryzują się złożonością aromatów i kojarzą się – co najważniejsze – z wyrafinowaną przyjemnością, jakiej bez wątpienia dostarczają.

Czekolada ma pobudzać zmysł wzroku (apetycznym kolorem i lekkim połyskiem) oraz zmysł dotyku (gładkością powierzchni). Przy odłamywaniu kawałka z tabliczki powinien nastąpić lekki trzask, który działa na zmysł słuchu i potwierdza wysoką jakość smakołyku. Czekolada musi następnie obudzić zmysł powonienia – nie tylko apetycznym zapachem kakao, ale także innymi, mniej typowymi nutami (np. korzennymi, ziołowymi, owocowymi). Wrażenia zapachowe powinny dopełnić te smakowe. Jednak w czekoladzie – podobnie jak w winie – często spotykają się różne aromaty, a wytrawność stanowi świetne uzupełnienie słodyczy. Znawcy twierdzą, że każda dobra czekolada ma swój bukiet smakowo-zapachowy – tak, jak wino.

Honorowe miejsce w klubie miłośników czekolady należałoby bez wątpienia przyznać Ticie – bohaterce słynnej powieści obyczajowo-kuchennej „Przepiórki w płatkach róży” Laury Esquivel. Kobieta, która posiada niezwykłe umiejętności kulinarne, okazuje ukochanemu mężczyźnie uczucia karmiąc go niebanalnie, wykwintnie i zgodnie z meksykańską tradycją.

Tita przyrządza czekoladę według przepisu znanego w jej rodzinie od pokoleń. Jakie elementy stanowią o wykwintnym smaku słodkiego smakołyku? Jej zdaniem są to: świeżość ziaren kakao oraz użycie różnych (najlepiej trzech) jego gatunków.

Bohaterka powieści „Przepiórki w płatkach róży” najpierw pali więc kakao w glinianym albo blaszanym garnku do momentu, aż z ziaren zaczyna wydzielać się olej. Następnie odsiewa wszelkie łuski. Potem w nagrzanej glinianej misce niespiesznie uciera ziarna z cukrem. Na końcu ręcznie formuje tabliczki i odstawia je do wyschnięcia.

Kobieta ma pewne przyzwyczajenie: otóż w trakcie przyrządzania czekolady zawsze wybiera z uprażonych ziaren kakao trochę tłuszczu, dodaje do niego olejek ze słodkich migdałów i przygotowuje w ten sposób nawilżającą pomadę na spierzchnięte usta.

Tita odkrywa więc dodatkową korzyść i otrzymuje świetny produkt uboczny. Okazuje się, że jej pomada jest niezwykle skuteczna. Czy jednak stosuje ją wyłącznie z tego powodu? A może pragnie na dłużej zatrzymać na ustach wspomnienie smaku czekolady?

Życie towarzyskie w XIX wieku

Czasy Belle époque wydają się ze współczesnego punktu widzenia fascynujące. Wpływ na to ma bez wątpienia wspaniała moda, niezwykła atmosfera i szczypta tajemniczości, jaka towarzyszyła tamtym latom. Miłośnikom dawnych obyczajów i historycznych ciekawostek polecamy książkę „Życie towarzyskie w XIX wieku. Wspaniałe czasy Belle époque” Agnieszki Lisak.

Ciasteczka

Pliki ciasteczek wykorzystywane są przez wortal Koneserzy.pl w celach statystycznych oraz w celu zapewnienia poprawnego funkcjonowania strony internetowej. W dowolnym momencie, korzystając z ustawień przeglądarki, dostosować możesz poziom wykorzystania plików cookies przez przeglądarkę.

Polityka prywatności

Dobrowolne zgłoszenie się do listy newslettera umożliwia otrzymywanie cyklicznych informacji drogą mailową. Zapewniamy bezpieczeństwo przechowywania adresów e-mail oraz gwarancję nieudostępniania ich osobom lub podmiotom trzecim.

Prawa autorskie

Copyright by www.koneserzy.pl. Idea oraz wszelkie elementy tekstowe i graficzne wortalu chronione są prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie zamieszczonych w wortalu artykułów lub ich fragmentów oraz zdjęć i filmów bez zgody www.koneserzy.pl zabronione.