fot. Kamil Żurek
fot. Kamil Żurek

Istnieją specjały, przy których zacieśnia się relacje społeczne. Podanie na stół takich potraw, które można nazwać towarzyskimi, nie tylko pogłębia porozumienie, ale także wzmacnia więzi. Można się o tym przekonać, spożywając szwajcarskie fondue. Czy potrawy towarzyskie mają wiele wspólnego z ideą Slow life?

Fondue to danie, które podaje się na specjalne okazje – zazwyczaj podczas świąt, uroczystości rodzinnych i spotkań towarzyskich. W Szwajcarii, skąd się wywodzi, tworzy pewien specyficzny rytuał, związany nie tylko z jego jedzeniem, ale także z przygotowaniem. Choć Szwajcarom zdarza się twierdzić, że żaden obcokrajowiec nie przyrządzi tej potrawy tak dobrze, jak oni, to jednak warto próbować. Mieliśmy okazję przekonać się, jak smakuje fondue w szwajcarskim towarzystwie. Zaskoczył nas nie tylko wyrazisty smak tej narodowej specjalności, ale także sposób jej serwowania.

Potrawa z tradycją
Fondue to specjał kojarzony ze Szwajcarią. Danie ma wielowiekową tradycję. Chętnie sięgały po nie osoby, które ciężko pracowały w trudnych warunkach (np. w chłodzie): pewnie ważne było dla nich to, że fondue jest daniem wysokokalorycznym. Łatwość jego przyrządzenia w zwyczajnych okolicznościach – np. nad ogniskiem czy przy kominku – przyczyniła się do tego, że potrawa stała się popularna wśród pasterzy i wędrowców. Nie bez znaczenia było to, że fondue to danie ciepłe – o wyjątkowo rozgrzewającym działaniu, do przyrządzenia którego można było wykorzystać kawałki (a nawet resztki) sera. Aby przygotować fondue, należy zaopatrzyć się w caquelon – specjalne naczynie z kamionki, żeliwa, ceramiki lub porcelany. Surowiec, z jakiego wykonano  ten przedmiot, powoduje, że ciepło powoli dostaje się do jego wnętrza i niespiesznie rozpuszcza ser. Grube dno naczynia zapobiega przywieraniu mieszanki do ścianek. To szczególnie ważne, ponieważ całość – już po rozpoczęciu posiłku – nadal jest podgrzewana. Okrągły garnek zaopatrzony jest w długi uchwyt, który umożliwia bezpieczne zdjęcie go z ognia. Słowo „caquelon” wywodzi się z języka francuskiego, jednak w niemiecko- i włoskojęzycznej Szwajcarii używane jest powszechnie. Bywa, że nieoficjalnie zastępuje się je nazwami „gagglon” lub „gagglo”. Nie ulega wątpliwości, że ogrzewające się na ogniu naczynie wygląda bardzo malowniczo, a poza tym tworzy niezwykłą atmosferę – szczególnie, kiedy za oknem jest chłodno i ciemno.

Serowe founde ze Szwajcarii
Potrawę przyrządza się zazwyczaj z sera typu gruyère (niezwykle popularnego w Szwajcarii), do którego dodaje się białe wino. Można użyć również odmiany vacherin. Niektórzy Szwajcarzy nie ograniczają się jedynie do wymienionych typów sera i tworzą mieszanki według własnego pomysłu. Całość topi się następnie powoli w naczyniu, które ustawia się nad ogniem (współcześnie pochodzi on z ustawionej pod spodem świeczki). W Szwajcarii można w niemal każdym sklepie spożywczym zaopatrzyć się w gotową mieszankę, którą wystarczy podgrzać. Elementem fondue są kawałki pieczywa (najczęściej bagietki), które za pomocą specjalnych szpatułek zanurza się w gorącej serowej masie. Należy robić to powoli – tak, aby mieszanka  delikatnie otuliła to, co nadzialiśmy na szpikulec. Choć kawałki pieczywa to tradycyjny składnik fondue, to współcześnie Szwajcarzy podają również do tej potrawy gruszki. Pokrojone w niewielkie kawałki owoce również nadziewa się na szpatułki i macza w płynie. Ponieważ mieszanka ma bardzo intensywny serowy smak, więc wytrawna gruszka nadaje jej lekkości. Do potrawy podaje się wino – najczęściej białe, choć można również sięgnąć po czerwone. Wyrazisty aromat ostatniego z wymienionych trunków świetnie równoważy intensywnie serowy smak potrawy. Próbujemy fondue z bagietką oraz z gruszką, popijając czerwonym winem.

Potrawy towarzyskie a Slow life
O specjałach towarzyskich mówimy wtedy, kiedy wszyscy biesiadnicy biorą udział w przygotowywaniu posiłku. Przy takim działaniu bez wątpienia zacieśnia się relacje rodzinne i przyjacielskie, buduje więzi i pogłębia porozumienie. Anthelme Brillat-Savarin, autor „Fizjologii smaku” już w XIX wieku pisał: „Przyjemność jedzenia jest doznaniem doraźnym i odpowiadającym potrzebie, którą jedzenie zaspokaja. Rozkosze stołu są doznaniem przemyślanym, zależnym od miejsca, od rzeczy i osób towarzyszących posiłkowi.”* Idąc za tokiem rozumowania tego słynnego smakosza należy potwierdzić, że współbiesiadnicy mają wpływ na to, czy jedzenie jest jedynie przyjemnością, czy może przeżyciem głębszym, nazywanym przez Brillat-Savarina rozkoszą stołu. O ile wymienioną rozkosz stołu osiąga się w dobrym towarzystwie, o tyle trudno o nią w samotności. Jak rozważania słynnego smakosza oraz sposób przygotowywania i jedzenia fondue mają się do idei Slow life? Życie w niespiesznym stylu to przede wszystkim umiejętność przeżywania różnych sytuacji w sposób rozważny, staranny, bez pośpiechu. Ważna jest uwaga, jaką poświęcamy czynności, która w danej chwili nas zajmuje. Istotne jest również to, aby nie rozpraszać się na wielu działaniach, a skupić się na jednym. W trakcie przyrządzania oraz jedzenia fondue spełnione są wszystkie wymienione warunki. Przygotowywanie potrawy wymaga przecież niespieszności i uwagi: najpierw należy poczekać na to, aby rozpuścił się ser, a potem uważać, aby mieszanka nie przywarła do dna. Biesiadnicy w trakcie posiłku samodzielnie zanurzają w płynie kawałki pieczywa i gruszki: wskazane jest, aby robić to stopniowo i powoli. W idei Slow life ważne jest również budowanie więzi z innymi – autentycznych, a nie powierzchownych. Fondue może być w tym przypadku świetnym elementem wspomagającym. Ta towarzyska potrawa pozwala nie tylko przełamać lody – jeżeli towarzystwo zna się niezbyt dobrze, ale także wzmocnić wzajemne relacje.


* Anthelme Brillat-Savarin, Fizjologia smaku albo Medytacje o gastronomii doskonałej, oprac. Wacław Zawadzki, przeł. Joanna Guze, PIW, Warszawa 2015, s. 127.

 




Fotografie: Kamil Żurek

Życie towarzyskie w XIX wieku

Czasy Belle époque wydają się ze współczesnego punktu widzenia fascynujące. Wpływ na to ma bez wątpienia wspaniała moda, niezwykła atmosfera i szczypta tajemniczości, jaka towarzyszyła tamtym latom. Miłośnikom dawnych obyczajów i historycznych ciekawostek polecamy książkę „Życie towarzyskie w XIX wieku. Wspaniałe czasy Belle époque” Agnieszki Lisak.

Ciasteczka

Pliki ciasteczek wykorzystywane są przez wortal Koneserzy.pl w celach statystycznych oraz w celu zapewnienia poprawnego funkcjonowania strony internetowej. W dowolnym momencie, korzystając z ustawień przeglądarki, dostosować możesz poziom wykorzystania plików cookies przez przeglądarkę.

Polityka prywatności

Dobrowolne zgłoszenie się do listy newslettera umożliwia otrzymywanie cyklicznych informacji drogą mailową. Zapewniamy bezpieczeństwo przechowywania adresów e-mail oraz gwarancję nieudostępniania ich osobom lub podmiotom trzecim.

Prawa autorskie

Copyright by www.koneserzy.pl. Idea oraz wszelkie elementy tekstowe i graficzne wortalu chronione są prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie zamieszczonych w wortalu artykułów lub ich fragmentów oraz zdjęć i filmów bez zgody www.koneserzy.pl zabronione.